sobota, 15 czerwca 2013

W Arkadii festyn, a ja z kredkami w dłoni 14.06.2013

Bardzo miły, malutki lokalny festyn odbył się wczoraj tuż koło mojego domu. Miejski Ośrodek pomocy Rodzinie zorganizował festyn rękami właścicieli Gościńca Arkadia. na ich pięknym terenie dzieciaki mogły zjeżdżać  i bawić się na dmuchańcach, skakać na trampolinie, jeździć konno i pomalować sobie buźki w różne, dowolnie wybrane wzory. Do tego konferansjer prowadził zabawy z nagrodami a w tle było kilka stoisk z poczęstunkiem. Wszystko absolutnie bezpłatnie!
Ja malowałam buźki.

Mój mały punkcik cieszył się dużym zainteresowaniem, i przyjmował małych klientów jeszcze godzinę po zakończonej zabawie ... :)
To najlepszy z możliwych komplement dla mojej pracy.
Było kilka wzorów do wybrania, dla tych, którzy mięli niesprecyzowane oczekiwania.
Malowałam też wszystkie inne propozycje, które dzieci sobie życzyły. niestety żaden z dorosłych nie odważył się na taką formę zabawy... :(
Wczorajszy dzień zdominowały kotki, tygryski i motyle. Oczywiście każdy był inny...


Mam nadzieję,  że powtórzymy to za rok :)

środa, 12 czerwca 2013

Dziennik praktyk w Teatrze Witkacego na Chramcówkach

Miesięczne praktyki w Teatrze St I. Witkacego w Zakopanem...
Ksero z dziennika praktyk z oceną...
Niezwykle piękna przygoda, niezwykle miłe słowa....

Trafiłam na okres, kiedy to Teatr obchodził swoje 15-te urodziny.

Premiera spektaklu Bartłomieja Wyszomirskiego pt. "Arsenał zjaw" wg Luigi Pirandello.
Pomagałam przy scenografii i kostiumach Annie Popek, której udało się stworzyć zaczarowany, odrealniony świat.
Kilka świetnych spektakli z granego wówczas repertuaru Teatru.

W moją pamieć szczególnie wrył się obraz Zbyluta Grzywacza, którego wystawę przygotowaliśmy.
Ciepły, charyzmatyczny człowiek, z absolutnie energetyczna feerią barw swoich obrazów, które uwolniły się po smutnym okresie PRL.

No i przyjaźń, która mi się cudna spotkała, z kim nie powiem ale powiem, że z tych najważniejszych na życie :)
Dawno to było.
Ale wspomnienia jak żywe bardzo uniwersalnego zespołu teatralnego, którego pozazdrościć można...
A teraz laurka:


Festyn integracyjny w Groszowicach 14.06.2013

W domu biesiadnym Arkadia, na ul. Fr. Buhla  w Opolu - Groszowicach odbędzie się festyn integracyjny Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
Impreza skierowana jest przede wszystkim  do dzieci, gdyż to właśnie z okazji ich święta sie ona odbywa.
Organizator zaplanował wiele atrakcji i wierzcie mi , program wygląda imponująco.
Oprócz licznych zabaw i konkursów z atrakcyjnymi nagrodami, będą ustawione dmuchańce do skakania, konie i inne niespodzianki.
Ja będę z pędzelkami czekała na dzieci, które będą chciały pomalować swoje buzie...
Zapraszam 14.06.2013 o godzinie 15.00 na teren Arkadii, która dysponuje małym placem zabaw i pięknym terenem.
Wstęp wolny




Dobre słowo w sprawie królików

Dziś otrzymałam  list z referencjami z Instytutu Adama Mickiewicza, z Warszawy.
Realizowałam dla nich kostiumy teatralne wg swojego pomysłu. Nie sama rzecz jasna. Cudu, którego realizacja trwała zaledwie 5 dni dokonałam z super wystrzałową Phenomeno - Gosią Kulczycką.
Spisała się na medal i tym oto sposobem, pomimo okropnej presji czasu dokonałyśmy tego.
Nasz zleceniodawca nie krył zachwytu.




Nasze kostiumy poleciały do Wielkiej Brytanii promować polską kulturę!

Te czapki, to gadżety zrobione przez Lothlory dla twórców festiwalu Don't Panic We Are From Poland.
Kilka słów o imprezie cytowanych z fun page'u na FB, niestety mocno zaniedbanej...
"W grudniu 2008 roku miała miejsce pierwsza edycja międzynarodowej konferencji oraz showcase'u Don't Panic! We're from Poland zorganizowanej przez Tomo Żyżyka (shortcut.pl) przy współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza (culture.pl) oraz m. s. Warszawa.

Impreza okazała się sukcesem! Wyróżnienie w kulturalnym podsumowaniu roku – tygodnik Przekrój
oraz nominacje w kategorii wydarzenie - Program 3 Polskiego Radia, Nocne Marki – Aktivist."





A Wy co o tym myślicie? 

piątek, 17 maja 2013

Napadł rower

Chciałam rower....
Ale nie byle jaki. I żeby tani był i super i najpiękniejszy jednocześnie...
Biłam się z myślami przez dwa miesiące. Szukałam, wybierałam porównywałam oferty...
Myślałam o tańszym nowym, z gwarancją i o droższym nowym, na który szkoda mi było pieniędzy, i o używanych, których się obawiałam...
I tak mi nie pasowało, i inaczej...
A z każdej opcji zostawał mi w przyszłości gracik, z którego do końca nie będę zadowolona.
Jeden już taki gracik stoi w rowerowni...
Stoi?
Stoi!

Wzięłam narzędzia, przywlokłam rower do pokoju i zaczęłam kombinować.
Przerwę w rozkręcaniu roweru zrobiłam tylko na małe zakupy w sklepie z narzędziami ....
Jeszcze rok temu nie umiałam zrobić małego serwisu w rowerze syna, a teraz...
Wymiana klocków hamulcowych, wymiana dętki, opon, malowanie ramy, naprawa światełek itp, itd...
Czyszczenie, regulacja, oliwienia....
Rozkręciłam, pomalowałam, ale jak to skręcić?
Zajęło mi to w całości cztery dni, włącznie z oczekiwaniem na przesyłkę z allegro.
W ostatnim etapie przydreptał szwagier zaniepokojony moim waleniem, podczas skuwania ogniwa łańcucha... pomógł. Potem przyszedł mój brat - też pomógł, założyć prawidłowo przerzutki tylne - i wyregulować je.
Już odbyłam jazdę próbną ale kilka detali zostało jeszcze do dopracowania.


dwa dni później...


niedziela, 21 kwietnia 2013

Wiosna, ach w końcu

Jak zwykle trochę ciszy, po zmęczonych dniach zimą. Ale wreszcie słoneczko wychodzi...
Dziś pokażę Wam zamówione owoce szydełkowe. Aplikacje.
Uwielbiam je, ponieważ aplikacje dają niezwykłe możliwości. Można je doszyć, można je wkleić, można doczepić do klamerki i ozdobić nimi prezent. Jest wiele zastosowań. Najpiękniej wyglądają wszystkie razem.
Ale każda z nich jest malutkim dziełem.








Od kwietnia ruszył kurs szydełkowy, gdzie w miłym gronie relaksujemy się i uczymy szydełkowego kunsztu.
Kolejne zajęcia w maju. Chętnych zapraszam.

niedziela, 10 marca 2013